Welcome!


elegancja


               


Co zyskujemy szyjąc na miarę?

 

Moją firmę prowadzę od czasów, kiedy przemysł odzieżowy jeszcze nie istniał, a krawcy miarowi dwoili się i troili, żeby obszyć wszystkich.

W tamtych czasach na prowincji, w miastach i metropoliach, w zależności od miejsca i umiejętności podzieleni byliśmy (to znaczy, nasze zakłady) na kategorie: III. II. I. oraz najwyższą – „S”. Jak trudno było ją zdobyć niech świadczy fakt, iż na terenie Trójmiasta na przeszło 1000 pracowni krawieckich (tylu nas było w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych!) tylko może dwie, trzy (w tym moja) osiągnęły tę wyżynę.

Zachowałem do dziś to „NADANIE” w nazwie firmy „Pracownia Krawiecka Kat. „S” – chociaż mało kto wie dzisiaj, co to oznacza. Mnie ta jedna literka przez cały czas zobowiązuje do zachowania najwyższego standardu. Jakość jest ciągle moim pierwszorzędnym celem. Wiedzą o tym moi klienci, którzy umieją dostrzec różnice miedzy, najlepszą nawet, konfekcją a szyciem ubrania na miarę w dobrej pracowni. Konfekcja masowa tworzona z dala od klienta nie jest w stanie „ubrać” każdego, spełnić wszystkich indywidualnych oczekiwań. Od tego jesteśmy my – krawcy miarowi. Umiejętność posłużenia się konstrukcją, proporcjami, kolorem, strukturą materiału i wieloma innymi technicznymi środkami pozwala na ukrycie wszelkich ułomności figury ludzkiej. Umiejętność nadania figurze harmonii, elegancji i szyku to zadanie dla nas – krawców miarowych. W mojej pracowni zatrudnieni są fachowcy, mistrzowie, którzy przez wieloletnią praktykę, zaangażowanie, bardzo często artyzm – tworzą swoje pojedyncze rękodzieła dla poszczególnych ludzi. Proponuję z reguły materiały najwyższej klasy, firmy DORMEUIL – producenta, z którym współpracuję od lat, dzięki czemu otrzymuję bardzo duże rabaty, na czym korzystają moi klienci. Uszyty u nas garnitur na pewno jest droższy od tego z masowej konfekcji, ale Ci, którzy zdecydowali się szyć u mnie wiedzą, że jest tego wart. Cena zależna jest od gatunku i wartości materiału, dla orientacji mogę powiedzieć, że doskonale leżący garnitur, niczym nie ustępujący wyrobom wielu firm zagranicznych rezydujących w Polsce, mogą Państwo mieć za połowę ceny, którą zapłacilibyście w tamtych firmach.

Nasi klienci – zarówno ludzie młodzi idący na egzamin, studniówkę czy do ślubu jak i ludzie kultury, biznesu, polityki, dyplomaci, bankowcy, urzędnicy najwyższej rangi, wiedzą, że mogą zawsze na nas liczyć, że „prowadzimy” uszyty u nas ubiór dopasowując i odświeżając go przez cały okres użytkowania. Wiedzą, że zawsze będą obsłużeni perfekcyjnie, z klasą i przyjaźnią.


wróć do góry



Szafa eleganckiego mężczyzny


Ubiór to kod. Poprzez ubiór tworzymy swój wizerunek. Jak być eleganckim, w jaki sposób radzić sobie ze swoim wyglądem? Jedni otrzymują odpowiedź już w genach inni mają problem z elegancją przez całe swoje życie. Często spotykam się w mojej pracowni z klientem zamawiającym tzw. garnitur „na wszystkie okazje”. W jego przekonaniu taki garnitur bez względu na porę roku to garnitur, który w ogóle się nie gniecie, przeważnie w kolorze granatowym lub szarym ( żeby nie było znać na nim trudów dnia).
-…w zeszłym roku uszyłem u Pana taki garnitur i służy mi do dzisiaj…
Co mam zrobić? Szukam materiału z dużą ilością syntetyku i szyję następny garnituro – mundur na następny rok. Ten klient nigdy nie będzie w grupie ludzi schludnych i eleganckich.
Cała tajemnica elegancji tkwi w przemienności ubioru, czyli zamknięta jest W GARDEROBIE MĘŻCZYZNY to tutaj powinno znaleźć się pod ręką wszystko to, co ma nam służyć w zależności od okoliczności, w których mamy się znaleźć. Różne mogą być pojemności garderoby. Ja chciałbym przybliżyć jesienno – zimowe minimum, które nie odzowne jest dla umiarkowanie eleganckiego Pana.
Zacznijmy od butów. 6-10 par.
Źle dobrane potrafią zniweczyć wygląd najlepszego garnituru. Im dalej od klasyki – tym trudniej będzie nam zachować harmonię elegancji. Klasyczny fason butów nie ulega zmianie. Zawsze będą to buty sznurowane, na cienkiej podeszwie, o noskach (w zależności od mody) zaokrąglonych, ściętych albo skośnych.
Takie buty zakładamy do garniturów wyjściowych. Obuwie o sportowej formie stawiające na wygodę, z grubszą podeszwą, wyższymi cholewkami nosimy do ubrań sportowych (np. ze sztruksu). Buty winny pasować do okoliczności, w jakich je nosimy – jak i do stylu ich właściciela. Całodzienne w kolorach wszelkiego brązu i wiśni – te po 18-stej wyjściowe – czarne. Wieczorowe – lakierki.
Skarpety. 20-30 par.
Prawie niewidoczne schowane w buty i przykryte nogawkami spodni w najbardziej nieoczekiwanym momencie, źle dobrane potrafią zagrać na nosie właścicielowi.
Dlatego producenci jakby myśląc za nas starają się, aby gama kolorów nie odbiegała od kolorów noszonych przez nas ubrań. Dobieramy skarpety raczej do kolorów spodni. Szukajmy skarpet dłuższych (podkolanówki) przyjaznych dla naszej stopy (bezszwowych) dobrej firmy.
Bielizna (ilość porównywalna z ilością skarpet)
Bielizna to druga skóra. Dawna obszerność zmniejsza się na korzyść bielizny bardziej przylegającej do ciała. Bliższe ciału t-shorty, szorty czy bokserki dają bardzo dobre efekty – męska sylwetka staję się szczuplejsza i … zmysłowa. Tradycjonaliści na pewno zostaną przy slipkach – są najmniej kłopotliwe i pasują do każdej sylwetki. Nie musimy obawiać się ciekawszej kolorystyki pod warunkiem, że będzie za tym szła jakość wykończenia – MARKA. W mroźne dni zimy nic się nie stanie jak „pożyczymy” od żony rajstopy. Nam będzie cieplej, a ona będzie miała powód by z nas się pośmiać.
Koszula
Towarzyszy nam od starożytności. Dzisiaj po przeobrażeniu i modyfikacji jest wszechstronna. Podkreśla styl i elegancje mężczyzny. Krój kołnierzyka spełnia ważna rolę – może optycznie wydłużać albo skrócić szyję, poszerzyć lub wydłużyć twarz. Również ważnym szczegółem są mankiety. Obserwuje się powrót do podwójnych na spinki i to nie tylko na wieczór. Przydają elegancji i podnoszą prestiż. Bardzo dużą rolę w koszulach odgrywają tkaniny. W doborze koloru koszuli powinniśmy kierować się nie tylko moda i własnym gustem, ale i doborem koloru do własnej karnacji. Oprócz koszul klasycznych do garnituru są tzw. z łamanym kołnierzykiem, które zakładamy do smokingu, fraka i nie raz do longa lub surdutu. 30 koszul od weekendowych po frakową – to ilość, która powinna zabezpieczyć każde wyjście.
Krawat.
Ten kawałek jedwabiu stał się synonimem dobrego smaku i elegancji. On pierwszy pozostaje w pamięci osób, z którymi się spotkaliśmy. Do eleganckich garniturów zrobiony z wysmakowanych żakardów, jedwabi zgodny z tendencjami mody, odpowiednio zawiązany jest nieodzownym dodatkiem eleganckiego pana. Krawat wieczorowy to przede wszystkim naturalny jedwab ręcznie szyty i nie rzadko ręcznie malowany. 30-50 krawatów (razem z tymi „po dziadku”) powinno wisieć (wszystkie rozwiązane) – czekające na swoją okazję.
Marynarka.
Na sezon jesień – zima uszyta z cieplejszych materiałów ( tweed, flanela, sztruks) z reguły o kroju sportowym charakteryzującym się nakładanymi kieszeniami, stębnowaniami, rozcięciami po bokach lub z tyłu – służy nam w zestawieniu z innymi spodniami jako ubiór całodzienny „koordynowany”. Czy będzie jedno czy dwurzędowa, bardziej lub mniej dopasowana, na ile guzików zapinana, jak długie i szerokie będzie miała klapy itp. O tym wszystkim decyduje moda. Jedno, co się nie zmienia w marynarce to długość rękawów. Chcę to podkreślić, gdyż głównym grzechem popełnianym przez większość panów – są za długie rękawy. Rękaw powinien sięgać tylko do początku dłoni. Nie sposób nie wspomnieć o marynarce tzw. klubowej – kiedyś świadczyła o przynależności do elitarnego klubu – dzisiaj wszechobecna ( z reguły granatowa noszona z popielatymi spodniami) pomaga nam znaleźć się w różnych sytuacjach poprawnie ubranymi. 3 – 5 różnorodnych marynarek w garderobie pozwala nam na szybkie dostosowanie się do zbliżającej się sytuacji.
Spodnie.
Prawdziwy gentleman oprócz spodni od kompletu ma w swojej garderobie 4 – 6 par spodni „osobnych” w tym na weekend sztruksowe. Jesień – zima to zdecydowanie kolory ciemniejsze z reguły o gładkich fakturach i cieplejszych materiałach. Przed podjęciem decyzji o sprawieniu sobie nowej pary powinniśmy zwrócić uwagę na swoją figurę. Inaczej kroi się spodnie na sylwetki otyłe gdzie brzuszek umiejscowiony jest raz wysoko, raz nisko czy tzw. pełen nieodcinający się od bioder. Te tak ważne szczegóły winny być uwzględnione w kroju. Wielu mężczyzn woli nosić spodnie pod brzuchem – jest to nieestetyczne i mało eleganckie. Lepiej by wyglądali w spodniach „wyższych” z szelkami. Duże znaczenie w fasonie spodni odgrywa moda. Są jednak panowie, którzy ciągle wierni są klasyce.
Garnitur.
Wisi ich na drążku 6-10. W zależności od naszych potrzeb i zasobności kieszeni. Wszystkie „świeże”, wyprasowane czekające na okazję byśmy raczyli po nie sięgnąć. Wyśmienita jakość tkanin, dobra pracownia (firma) – z naszej strony pozostaje tylko umiejętność dobierania ich do sytuacji. Całodzienne, wizytowe, wieczorowe, aż po smoking czy frak wszystkie dzięki żonglowaniu nimi ciągle świeże po odpoczynku. Moda zmienia ich fasony, kolory i struktury a my eleganccy podsycamy apetyt na nas – naszych Pań.
Płaszcz.
Czekałem kiedyś przed operą na żonę. Tłum walił na premierę. Panie w futrach, bogatych płaszczach z futrzanymi kołnierzami, w kapeluszach… Panowie … Czyżby wszystkie Panie szły do opery ze swoimi szoferami? Jak powinni wyglądać mężczyźni tych Pań?
Wszystkie rodzaje okryć wierzchnich pozwoliły się usportowić. Pełno w nich reglanowych cięć, nakładanych kieszeni, stebnówek i pasków. Tylko DYPLOMATKA zachowała swoją dystyngowaną pozycję i zadaje wieczorowego szyku. Ja jeszcze nakrywam kołnierz aksamitem… Lubią to moi klienci znający się na krawiectwie. Lubię ja ich widywać tak ubranych wieczorową porą. Oby przyszły takie czasy, żeby nam wszystkim zależało na byciu eleganckim w każdej sytuacji.

wróć do góry



Mam apetyt na mężczyznę


Nie, nie jestem „homo”. Chodzi mi o to by tak powiedziała patrząc na nas kobieta – Twoja dziewczyna, Twoja żona (nawet po piętnastu latach małżeństwa), Twoja współpracownica czy Pani ekspedientka z ulubionego przez Ciebie sklepiku – i to w poniedziałek, piątek i niedzielę. Żeby tak było musimy dbać o siebie nieustannie. Nie ma elegancji okazjonalnej. Albo jesteś mężczyzną z klasą, albo nie. Nie jestem znawcą malarstwa. Rembrandta od Rubensa odróżniam tylko po kształcie namalowanych modelek. W malarstwie nie ma na mnie wpływu wydumana filozofia malarza i jego propagatorów często chcących mi wcisnąć własne spojrzenie na dzieło, którego ja nie akceptuję i które nigdy nie spodoba mi się. Podobnie jest z krawiectwem. Piękno powstaje wyłącznie wtedy, kiedy elementy garderoby układają się w jedną wysublimowaną całość i współbrzmią z osobowością człowieka. Również w krawiectwie nie mają szans niektórzy pseudoprojektanci, wizażyści, designerzy – chcący nas stroić, narzucać nam swoje wymyślone fasony nie poparte warsztatową praktyką. Wbrew pozorom poza ciągłym przewijaniem się po stronach kolorowej prasy – nie za wiele mają oni do zaoferowania – gwiazdy! Dody! Elegancja powinna być oparta na kanonach wiecznych, na wylansowanym pięknie krawiectwa lat dwudziestych i trzydziestych XX wieku z ciągłą domieszką inspiracji powojennego stylu włoskiego. Ubiór musi być wsparty dobrą pracownią, marką! Ale nie wystarczy tylko metka takiej firmy. Musimy umieć go nosić, umieć dobrać poszczególne elementy, stworzyć sobą obraz, z którego będziemy zadowoleni i obok którego nie przejdą obojętnie nasze Panie. Zróbmy wszystko, żeby ciągle miały na nas apetyt.


Jak to zrobić?


Na mojej stronie internetowej chcę dzielić się z Państwem całą moją wiedzą popartą prawie pięćdziesięcioletnią praktyką. Chętnie odpowiem na każdą korespondencję.

wróć do góry


Garnitur z klasą

Mam normalną sylwetkę. Chciałem kupić sobie oryginalny, "na czasie" garnitur. - Wszędzie widzę te same fasony, te same kolory – szare, granatowe, czarne... Marynarki zapinane na dwa guziki, wąskie klapy. Z dwoma rozcięciami po bokach. – Skarży się mój nowy klient na propozycje konfekcyjnej masówki.


Moda zmienną jest! Mężczyźni najchętniej zauważają i akceptują ją w motoryzacji. - Wiedzą, że kanciate, oblistwowane po bokach modele aut z przed paru lat, są passe...- Podobnie jest z modą wpływającą na nasz ubiór. Dla jednych (mniej licznych przezywanych "modnisiami") moda zmienia się częściej - Drudzy udają, że ich moda w ubiorze w ogóle nie obchodzi. Już od dawna moich klientów, namawiam do zmiany linii, fasonu, kolorystyki ich ubrań. Garnitur powinien być skrojony dla konkretnej osoby, konkretnej sylwetki. Obecnie szyjemy marynarki krótsze, bez zbędnych luzów, z węższymi, miękko opadającymi ramionami. Zapinane na... - Tu uwaga! - kończą sie długie fasony klap! Marynarki zapinane na jeden guzik pozostawiamy tylko w garniturach wizytowych i wieczorowych - całodzienne, szczególnie o charakterze sportowym mają już krótsze, SZERSZE! klapy. Bardziej zdecydowanie powracamy również do garniturów DWURZĘDOWYCH również krótszych niż kiedyś, skrojonych . blisko ciała, z szerszymi klapami. Spodnie węższe na całości - tzw. ołówki. (Żadnych zakładek, zaszewek - w garniturach całodziennych o stylu sportowym - mankiety) - Odwieczna angielska klasyka, uzupełniona włoskim sznytem – to propozycja linii - dla mężczyzny w tym sezonie.


Bardzo istotną rolę w nowej modzie męskiej będzie odgrywać materiał i jego kolorystyka. Uciekajmy od szarości - szarości naszego życia i naszych ubiorów! Styliści opracowali nowe struktury i kolory materiałów. Modne są barwy jesieni – kolory lasów, pól, jezior. Ile w nich spokoju, harmonijnego piękna… Styliści czerpią natchnienie z tego klimatu, przenoszą to wszystko do naszego ubioru. Komponują wzory na garnitury, kurtki, palta. Powstają faktury, sploty, różnej szerokości prążki i kraty . Nowa kolorystyka kasztanowych brązów łamanych fioletem, granatem, zbrązowiałe zielenie, zgniłe żółcie przechodzące w kolor miedzi – to wymarzone kolory na ubrania całodzienne. To kolory, które mogą powoli zastępować chłód szarości również w naszych biurach – spróbujmy! Może najpierw w marynarkach na weekend, które nosi się do gładkich spodni (tzw. garnitur koordynowany – całodzienny).


Spróbujmy też zmienić kolorystykę w dwurzędowym garniturze wyjściowym, tak by granat był przeplatany np. brązową, subtelnie wpleciona nitką. Do tego jasnoniebieska koszula, złocieniami mieniący się krawat, brązowe buty. Czerń i czysty granat pozostawmy na wieczór, - dla ubrań na naprawdę wyjątkowe okazje.


Ogromną rolę w ubiorze mężczyzny ciągle odgrywa jakość materiału. Królują wełny o gęstym skręcie, dobrze wykończone, których nazwy pamiętają już tylko starsi panowie i niektórzy krawcy. Diagonal, tenis, rapaport, adria, krepa, gabardyna, tweed – dzisiaj uszlachetniane łączeniami z super włóknami jedwabiu, kaszmiru, włókien szetlandzkich, alpaki, najdroższej vikunii – nadają nową, niepowtarzalną jakość garniturowi. Polski rynek zostaje zarzucany próbnikami materiałów wielu zagranicznych producentów - brać i wybierać! Materiał oprócz fasonu - staje się wyróżnikiem w obecnej modzie. Dobrze mieć przy zakupie garnituru fachowego doradcę - nie liczmy, że ekspedient jeszcze przed miesiącem sprzedający np. lodówki - pomoże nam trafnie wybrać garnitur. (Tak dzieje się w większości "Salonów" - handel w ogóle nie dba o profesjonalne szkolenia.)


Pozostaje jeszcze umiejętność dostosowania ubioru do sytuacji. Często w wizytowym garniturze chodzimy do pracy. Do teatru idziemy w tweedowej marynarce. Na garnitur zakładamy sportową kurtkę zamiast płaszcza itp. Zabiegani, z ciągłym deficytem czasu, gubimy gdzieś po drodze elegancję, - a jej niestety odłożyć na inne, lepsze czasy się nie da...

wróć do góry


Dżentelmen w krótkich spodenkach…

  

Z pierwszymi promieniami wiosennego słońca powinniśmy przygotować naszą garderobę do słonecznej pogody i wyższych temperatur. Naturalnie, kto jak kto, ale elegant powinien umieć dostosować się do takich okoliczności.

 Panie nie mają z tym kłopotu – jeżeli muszą zwrócić latem na coś uwagę, to tylko na to, by nie pokazywać „aż tyle”. Wróćmy jednak do panów. Niestety nawet w upalne dni eleganckiego mężczyznę obowiązuje kod ubraniowy i nie wypada, by w gabinecie, na spotkaniu klubowym, w restauracji czy nawet na ulicy „świecił golizną” i rozchełstaniem.

Co więc zrobić, żeby się nie ugotować w upale? Zacznijmy od materiałów. Struktura tkanin na ubrania letnie jest inna od jesienno-zimowej. Dobrzy producenci tworzą materiały tzw. „myślące”, oddychające wraz ze skórą, wchłaniające i wydalające pot, przewiewne, weselsze w deseniach i kolorach, przyjemnie chłodne w dotyku.

Osobiście bardzo lubię len. Ubranie z lnu będzie najbardziej „luzackim” ubiorem letnim dla biznesmena, jeżeli potrafimy zaakceptować jego gniotliwość (domieszka np. lycry sprawia, że gniecie się o wiele mniej). Czy takie ubranie pasuje do biura? Tak, o ile jest to firma akceptująca nieco swobodniejszy styl (problemów mieć nie powinni np. architekci,  dziennikarze…). Wiele zależy też od tego, czy zainteresowany „czuje bluesa”. Naturalnie do lnianego garnituru zamiast krawata i wykrochmalonej koszuli zakładamy T-shirt lub polo, a na stopy (gołe) zamszowe buty typu mokasyny. W taki sposób stworzymy fajny elegancko-luzacki całodzienny styl. Tak ubrani możemy też iść na garden party, czy spotkanie koktajlowe. Niestety nigdzie więcej. Natomiast lniane długie spodnie latem są nieodzowną częścią garderoby każdego z nas - a krótkie spodenki nadają się tylko na plażę, albo do ogrodu.

Wełna. Producenci na przestrzeni lat zrobili z nią CUDA! Tzw. „zimne wełny”, lazery, tropiki - wełny charakteryzujące się rodzajem splotu luźno tkanego - to najlepsze materiały na letnie garnitury. Również łączenia wełen, lnów, bawełny, jedwabiu między sobą i z włóknami syntetycznymi pozwoliło stworzyć tkaniny jeszcze bardziej sprzyjające człowiekowi. Z takich materiałów „krawcy” proponują nam garnitury na lato – całodzienne, „do biura” o modnym kroju (teraz marynarki są krótsze, bliżej ciała, spodnie węższe na całe długości, to tzw. styl włoski). Z reguły marynarki jednorzędowe, ciemniejsze przeznaczone na wytworny wieczór, a jaśniejsze do pracy. Mile widziane są zestawy koordynowane np. marynarka o kroju sportowym (kratka) do tego gładkie spodnie z tropiku w harmonizującym kolorze. Kompozycyjnych możliwości jest dużo. O ile sami nie jesteśmy pewni, co nam pasuje, dobrze jest o tym porozmawiać ze swoim doradcą (żoną, a może krawcem?)

Bliżej klasyki niż mody muszą trzymać się mężczyźni otyli i o sylwetkach nietypowych. Oni powinni unikać bardzo jasnej kolorystyki i przede wszystkim powinni znaleźć sobie dobrego krawca szyjącego na miarę – na ich sylwetkę. Tylko taki sposób gwarantuje im elegancki wygląd.

W ubiorze męskim ciągle powinniśmy stosować się do kodu elegancji wywodzącego się jeszcze z lat 20. i 30. ubiegłego wieku. Coraz mniej osób o nim dzisiaj pamięta, a warto wiedzieć, że:

- Nie nosimy krótkich rękawów koszuli do garnituru. Dobrze uszyta marynarka będzie miała o tyle krótsze rękawy, by ukazać chociaż z pół centymetra mankietu koszuli - a to jest ten cymes elegancji!

- Zdjęcie marynarki, pozostanie w samej koszuli z krótkim czy podwiniętym rękawem, poluźniony krawat – tak, ale dla zapracowanych naszych podwładnych (przecież istnieje klimatyzacja!)

- Buty fasonem powinny harmonizować z garniturem. Przede wszystkim muszą być lekkie, skórzane lub zamszowe, w różnych odcieniach brązu. Buty czarne zakładamy tylko na wieczór!

Po pracy nośmy spodnie lniane, z tropiku albo bawełniane chinosy w jasnych odcieniach - do nich „ miękka” koszula z krótkim rękawem (czy koniecznie wypuszczona na spodnie?), polo, T-shirt. Do noszenia takiej przewiewnej odzieży będzie zmuszał nas upał lata, ale czy musimy mu się poddawać w każdym czasie i w każdych okolicznościach? Żyjmy na luzie o ile potrafimy to robić umiejętnie i z klasą. 

                                                                                                                                                     wróć do góry



Pęd

Dokąd pędzisz Kozacze?!
- Zaczekaj, zaczekaj, zraz zobaczę…


Pędzimy, zasuwamy, brakuje nam czasu na wszystko. W tym pędzie zatracamy potrzebę tworzenia piękna, obce stają nam się estetyczne doznania, kultura bycia. Nasze życie ubieramy w bylejakość i to prawie we wszystkich dziedzinach nie wyłączając własnego wyglądu. Coraz mniej czasu poświęcamy nawet naszej higienie (wystarczy przejechać się autobusem czy tramwajem). Nieświeże dżinsy, wypuszczona na wierzch koszula i obrośnięte lico to powszechny wizerunek nie tylko „artysty”. Hasłami o wolności, swobodzie, o „artystycznym luzie” próbujemy przykryć nasz bark dbałości o własny wizerunek. Widzimy to nie tylko na ulicach, ale i w teatrze, na przyjęciu, czy w telewizji. Co prawda niektórzy próbują „błyszczeć”, ale brak wyczucia smaku, ignorancja dobrego gustu często ich ośmiesza. Założenie krawata (w dodatku źle dobranego, źle zawiązanego) do czegoś co ktoś nazywa garniturem – nie świadczy jeszcze o elegancji – często mówi o delikwencie całkiem coś odwrotnego.
Na szczęście są również mężczyźni na wskroś eleganccy i mężczyźni, którzy mimo braku wrodzonych umiejętności czują potrzebę bycia „dobrze ubranymi” na co dzień. Oni się starają, poszukują, dociekają szukając wiedzy i porad w podręcznikach i w intrernecie.


Dla nich otworem stoi również moja firma. Służę swoją praktyką i wiedzą.                                                                                                                                  
                                                                                                                                                                                                                                                                                       wróć do góry



Klienci


Na stronę „do krawca” zapewne zaglądają tylko ci zainteresowani ubiorem: młodzi przed studniówką, przed ślubem, obroną pracy naukowej, spodziewanym awansem, czy zobowiązani wymogami towarzyskimi. Sporą grupę stanowią też klienci nietypowi – nie mieszczący się w ograniczonych ramach konfekcji. Gro jednak moich klientów to ludzie ustabilizowani zawodowo i finansowo. To ludzie, u których ubiór odgrywa niepoślednią rolę – znawcy elegancji i dobrego smaku, dla których krawiectwo miarowe jest nieodzownym elementem Ich życia. Oni potrafią przemierzać nie tylko Polskę za znalezieniem dla siebie dobrej pracowni. Tacy klienci wiedzą o krawiectwie i ubiorze naprawdę dużo i o ile znajdą „swojego” krawca pozostają mu wierni „na wieki”; bardzo często są przyjaciółmi pracowni.
Całe moje życie upływa mi na krawiectwie, na ubieraniu ludzi, na tworzeniu Ich piękniejszymi. (A co zatem idzie i nieraz lepszymi – wszak elegancki ubiór zobowiązuje!) – Myślę, że to mi się udaje. Geny po ojcu i moje zaangażowanie sprawiają, że Pracownia Krawiecka Kat. „S” liczy się i to nie tylko w Polsce. Klienci czują, że oddaję Im serce. W czasach niesamowicie szybkich technologii, pędzącego do przodu Świata, a wraz z nim i naszego życia, wielu ludzi nie widzi potrzeby refleksji nad swoim wizerunkiem. – Pędzą myśląc, że nie zauważenie przemkną wśród bliźnich, nie znajdując czasu nie tylko na estetyczny wygląd, ale bywa, że i na higienę. Niestety ludzi takich jest coraz więcej nie tylko w Polsce. Coraz częściej widzi się Ich wśród nas nawet w miejscach przewidzianych na kulturę i zachowanie dobrego smaku. – Cóż, w takich czasach przyszło nam żyć. Na szczęście (albo i nie) oni nie zaglądają na stronę „do krawca”.                                                                           

       wróć do góry



Koloryt


Dlaczego brązowe buty – albo właściwiej dlaczego nie czarne – powinniśmy nosić za dnia?
Takie pytanie pojawia się dosyć często na mojej stronie internetowej.
Niektórych nurtują podobne pytania:
-Dlaczego w windzie powinniśmy mówić „dzień dobry”, albo przy posiłku “smacznego”.
Wielu tego nie robi i świat się nie przewraca (na razie).
Wróćmy do koloru butów.
Wieczór, ciemno, czerń – uszanujmy to kolorem również naszych butów.
Natomiast dzień kojarzy nam się ze światłem, mieni się kolorami słońca i przyrody – wchodzić w tę jasność czernią naszych butów?! Tym bardziej, że za dnia ubieramy się w jaśniejsze kolory naszej garderoby. Zgrajmy zatem z nią również kolory obuwia.
Lata dwudzieste i trzydzieste dwudziestego wieku były okresem najlepszego, męskiego krawiectwa, mistrzostwa wizerunku epoki. Z tamtego okresu wywodzi się ponadczasowa klasyczna moda męska. Z tamtego okresu płyną do nas reguły i zasady: co, kiedy, gdzie i jak nosić. Możemy ich przestrzegać, ale przecież nikt nas nie zmusza choćby do tego byśmy pierwsi powiedzieli „dzień dobry”, lub „przepraszam”.

 wróć do góry


Wcześni emeryci

Tak się ułożyło moje życie, że na okalający mnie świat patrzę poprzez mój zawód. Może dlatego, jestem bardziej od innych wyczulony na schludność, estetykę – na piękno, które przedstawiamy (albo i nie) samymi sobą. Często, na spotkaniach z młodzieżą i nie tylko - prowadząc prelekcje na temat naszego ubioru, naszego wizerunku, robię to chyba z marnym skutkiem -  bo jak spojrzę nieraz przez wystawowe okno na moją ulicę… Szczególnie na mężczyzn, to… To, wydaje mi się, że wszyscy oni wybierają się do lasu na grzyby.

Gdzieś w źle pojmowanej „modzie na luz”, zagubiliśmy smak, elegancję,  estetykę - a nawet schludność i higienę. Nie tylko przestaliśmy się golić, ale i chyba przestaliśmy brać prysznic, czy zmieniać odzienie. Bywa, że młodzi są przekonani, że wszelaką ich schludność a nawet elegancję - zastąpi sam fryz np. „na piłkarza”.

Ale to młodzi, ja raczej o starszych… - O ojcach, czy dziadkach, często facetach gdzieś po pięćdziesiątce – ale już zramolałych, opasłych, zgnuśniałych - już od dawna emerytach z wyglądu i wewnętrznie. Ich również nie obchodzi żadna elegancja, żadne wysmakowanie, styl, czy moda. Jeżeli już muszą założyć, kiedyś marynarkę - to mają tę dyżurną… - (To nic, że demo de, że z rękawami tak długimi, że ledwie wystają z nich paznokcie). Opuszczone pod brzuch portki, zrolowane nogawki na rozczłapanych butach, krawat w kolorze skarpetek. Ich głowę z reguły okala aureola nigdy nie podcinanych włosów. W zapuszczonym na twarzy zaroście ukrywają nikotynowe resztki zębów…  – Przesadzam? No dobrze, trochę. Ale wierzcie mi, że ja widuję dosyć często takich bezhormonowców - „wczesnych emerytów”. Bywa nie raz, że wysiadają ze swoich BMW. 

  wróć do góry






© Wisniewski
Powered by Wild Apricot Membership Software